Dziennik pokładowy. Jest niedziela, 6 lipca 2025 r., godzina 7:00 rano. Bekon skwierczy na patelniach razem z jajecznicą, herbata się parzy. Podczas gdy jedni dopiero przecierają zaspane oczy, inni zaczynają pyszne śniadanie przygotowane przez Ekipę Do Zadań Specjalnych. Dzisiejszy plan zakłada dojazd do Bełżca i podróż nieznanymi nam jeszcze trasami.
Punktualnie o godz. 8:00 pod naszą kwaterę zajeżdża bus z przyczepą, która miała pomieścić 12 naszych rowerów. Podczas gdy panowie obradują, jak ułożyć rowery, panie szybko i sprawnie lokują bagaże w busie. W końcu wszystkie rowery, bezpiecznie umocowane, odjeżdżają do Bełżca, a my ruszamy truchcikiem za nimi...
W drodze na stację kolejową podziwialiśmy wodospad na rzece Wieprz, krainie wód pstrąga i lipienia. W końcu nadjeżdża pociąg, który zawozi nas do Bełżca. Tam czekają już nasze rowery, sprawnie wyładowane przez pana kierowcę, Miecię i Justynę. Dziewczyny zdążyły nawet zaczepić wszystkim sakwy!
Gdy każdy już odnalazł swój rower, Bogusław dał sygnał do odjazdu. Pierwszym punktem na dzisiejszej trasie było Muzeum i Miejsce Pamięci w Bełżcu. Sympatyczna Pani przewodnik oprowadziła nas i opowiedziała poruszające historie ofiar agresji nazistowskiej. Miejsce to zdecydowanie warte jest odwiedzenia, a wystawa muzeum wzrusza i nakłania do przemyśleń.
Z Bełżca wyruszyliśmy w drogę do miejscowości Susiec, gdzie granicę rosyjsko-austriacką przekraczał Józef Piłsudski po ucieczce ze szpitala w Petersburgu. Po drodze zatrzymaliśmy się, aby wesprzeć młodych przedsiębiorców, sprzedających znakomitą lemoniadę i wyśmienite jagodzianki.
W Suścu zobaczyliśmy prawdziwy cud: Szumy nad Tanwią. W tym niesamowitym miejscu można prawdziwie odpocząć i zażyć bliskiego kontaktu z naturą. Na miejscu czekała na nas przemiła niespodzianka: Pan Ryszard wraz z żoną Marią oraz wnukami Mają i Mikołajem przygotowali dla nas poczęstunek w postaci pierogów biłgorajskich i własnoręcznie wypiekanych jagodzianek.
Zobaczcie filmik z naszej wizyty: Szumy nad Tanwią
W Suściu stanęliśmy przy drewnianym pomniku Kargula i Pawlaka oraz udaliśmy się na wieżę widokową. Trzeba było kawałek podjechać, ale dla tych widoków było warto! W drodze powrotnej spotkaliśmy panie w tradycyjnych strojach biłograjskich.
Po powrocie do Zwierzyńca udaliśmy się na kolację, a później spacerkiem prosto do łóżek. Tego dnia pokonaliśmy ponad 65 km.